Kolumbia. Czy jest się czego bać?

Przepraszam, gdzie? Do Kolumbii, no powiem Ci, że odważnie …,

Uważajcie tam na siebie.

Ale, że z dzieckiem? Tam?

Nie boisz się?

To tylko kilka komentarzy, które usłyszałam po upublicznieniu informacji, że wybieramy się do Kolumbii. Nie byłam nimi zdziwiona bo kraj ten w Polsce nie cieszy się zbyt dobrą opinią, a skojarzenia są oczywiste: kartele narkotykowe, Pablo Escobar i strzelaniny. Nie są one pozbawione podstaw bo Kolumbia przez lata faktycznie była krajem niebezpiecznym, szarganym przez liczne wewnętrzne konflikty. Oprócz wspomnianym karteli narkotykowych, na jej terenie działały zarówno lewicowe bojówki jak FARC czy M19 jak i prawicowe grupy paramilitarne (np. ELN). Upraszczając, grupy te walczyły ze sobą, a polem bitwy była Kolumbia. Te czasy jednak już minęły i od dobrych kliku lat w kraju panuje spokój. Trzeba jednak pamiętać, że nadal jednak są w nim miejsca, których odwiedzanie wiąże się ze sporym ryzykiem.

To w końcu jak to jest? Bezpiecznie czy niebezpiecznie?

Bezpiecznie, o ile poruszacie się po miejscach za takie uważane, a tych jest naprawdę sporo.

Zacznijmy od tego, że Kolumbia to kraj turystyczny i to nawet bardzo. Spotkacie tam rzesze turystów zarówno zagranicznych, nie wiedzieć czemu w szczególności Francuzów, jak i samych Kolumbijczyków, którzy bardzo lubią podróżować po swojej ojczyźnie. Lista miejsc leżących na typowym turystycznym szlaku też jest bardzo długa i żeby odwiedzić te najpopularniejsze potrzeba przynajmniej miesiąca.

Tak naprawdę jedynymi miejscami gdzie czuliśmy się nieco niepewnie były duże miasta. I to właśnie podczas ich zwiedzania powinno się najbardziej uważać. W małych miasteczkach i na kolumbijskich wsiach czuliśmy się zupełnie normalnie i nie raz, nie dwa, włóczyliśmy się po zmroku.

No dar papaya

W Kolumbii istnieje takie powiedzonko “No dar papaya” czyli “Nie dawaj papaji“, można by rzec, że jest ono odpowiednikiem naszego “Okazja czyni złodzieja“, a my powinniśmy zachowywać się tak aby nie stwarzać okazji do kradzieży/nie być dla potencjalnego rzezimieszka (strasznie bawi mnie to słowo) atrakcyjnymi.

Jako Gringo, zawsze będziesz się wyróżniać z tłumu, ale jako bogaty gringo będziesz wyróżniać się jeszcze bardziej. Afiszowanie się drogim telefonem, obwieszanie się biżuterią, paradowanie w markowych ubraniach nie jest najlepszym pomysłem. Nie oznacza to jednak, że nie możemy owego telefonu wyjąć aby zrobić zdjęcia czy sprawdzić czegoś tam w internecie.

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości czy tam gdzie jesteś jest na pewno bezpiecznie, zapytaj pracowników hotelu/gospodarzy gdzie i o jakiej porze możesz spacerować po okolicy. Gdy nocowaliśmy w centrum historycznym Bogoty, recepcjonista zaznaczył na mapce miejsca wskazując, że na tym placu tylko do 18, a na tym do 20 … Pamiętajcie, że to nie jest tak, że po zmroku całe miasta wymierają bo ludzie z obawy przed ewentualną napaścią chowają się w domach. Są dzielnice gdzie życie nabiera intensywności właśnie w nocy – chociażby Zona Rosa w Bogocie, Poblado w Medellin czy Getsemani w Cartagenie. Osobiście polecam wybierać noclegi właśnie w tych dzielnicach – po całym dniu intensywnego zwiedzania można na spokojnie wieczorem wyjść na kolację czy piwko.

Jest jeszcze jedna niepisana zasada: jeśli nikt nie spaceruje daną uliczką lepiej i ty tam nie idź.

Pamiętaj, że w Kolumbii poza sprawnie działającymi kieszonkowcami nadal zdarzają się “wyrwania” telefonu z ręki, a czasem nawet napady z bronią (tu chyba nie muszę pisać, by w takiej sytuacji nie zgrywać kozaka i telefon po prostu oddać). Jeśli boisz się utraty telefonu, proponuję zabrać ze sobą jakiś starszy, mało atrakcyjny model, z którego będziesz używał do odpalania map na ulicy czy zamawiania taksówek. Nie mniej jednak w miejscach turystycznych wszyscy robią zdjęcia telefonami (tymi drogimi też) niczym się nie przejmując.

Warto też pamiętać aby w miejscach zatłoczonych przerzucić plecak do porzodu i nie nosić niczego cennego w kieszeniach.

Transport w Kolumbii

W Kolumbii podróżowaliśmy taksówkami, uberem, autobusami krótko – i długodystansowymi, w tym nocnymi i w ciągu miesiąca spotkała nas tylko jedna nieprzyjemna sytuacja. Młody chłopak, próbował ok. 3 – krotnie zawyżyć kwotę przejazdu taksówką, ale kurs był zamówiony przez aplikację Cabify więc chłopaka wyśmialiśmy i dostał dokładnie tyle ile pokazywała apka.

Taksówki

Oficjalne taksówki są żółte, a ich stan techniczny zazwyczaj pozostawia wiele do życzenia. Można je złapać na ulicy (w Bogocie i Medellin mają taksometry), zamówić telefonicznie albo przez aplikację Cabify. Od razu powiem, że my korzystaliśmy zarówno z Cabify jak i łapaliśmy taksówkę z ulicy, w tym drugim przypadku zawsze uzgadnialiśmy cenę przed przejazdem.

Wskazówka: nawet jeśli łapiesz taksówkę z ulicy, zerknij na Cabify aby poznać orientacyjną cenę przejazdu. Nie mniej jednak poza tą jedną opisaną powyżej sytuacją nie mieliśmy żadnych nieprzyjemności, a ryczałtowe ceny podawane przez taksówkarzy zawsze mieściły się w widełkach wskazywanych przez Cabify. Dodam, że za przejazdy zawsze płaciliśmy gotówką i zawsze otrzymywaliśmy prawidłowo wyliczoną resztę.

UBER

teoretycznie w Kolumbii nielegalny, w praktyce bardzo popularny. Korzystaliśmy kilkukrotnie, bez przykrych niespodzianek. Jest tańszy od taksówek.

Autobusy

te długodystansowe są zazwyczaj duże, wygodne i bezpieczne ale …

po pierwsze: różnie to bywa z klimą, może się trafić, że wnętrze autobusu będzie bardzo przypomnieć wnętrze lodówki – zawsze zabierajcie ze sobą coś ciepłego;

po drugie: różnie to bywa z punktualnością, raz są za późno, a raz za wcześnie (i tak, za wcześnie też może być problemem gdy zamiast o 8 jesteś w ciemnej Bogocie o 5 rano).

Porada: Śmiało można oddać bagaże do luku. Każdy dostaje stosowną naklejkę, a Ty potwierdzenie nadania – przy odbiorze zawsze sprawdzają czy bagaż trafił do prawowitego właściciela. Odradza się za to umieszczanie bagaży w środku autobusu na półkach nad siedzeniami.

W czasie naszego pobytu słyszeliśmy o jednym, nie tak dawnym, napadzie na małego busa, podczas którego pasażerowie stracili wszystkie bagaże. Z tego też powodu polecam korzystanie z dużych autobusów renomowanych firm np. Brasilia, w których zamontowane są kamery rejestrujące każdego wsiadającego pasażera.

Kończąc Kolumbia pod względem bezpieczeństwa podróżowania nie wyróżniała się niczym szczególnym, na tle innych krajów, które do tej pory odwiedziliśmy. Mogę wręcz rzec, że byliśmy nią bardzo pozytywnie zaskoczeni gdyż spodziewaliśmy się, jako gringo, dużo większej ilości prób oszukania nas, a tymczasem poza tą jedną akcją z taksówkarzem nic takiego nie miało miejsca.

O bezpieczeństwie w Kolumbii poczytasz też u Dominiki – Zielony Plecak.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.