Tajlandia. Koh Lipe. Raj utracony.

Gdy 8 lat temu, po raz pierwszy usłyszałam o Koh Lipe podobno była rajem. Nieodkrytą przez masową turystykę wysepką na południowym krańcu Tajlandii. Turkusowa woda, piękne plaże i palmy. W lutym 2018 roku woda nadal była zabójczo turkusowa, plaże urocze a i palm nie brakowało. Pojawiły się jednak hotele, guesthouse’y i resorty zajmując każdy dostępny skrawek ziemi wzdłuż plaż. Wszystkie wypełnione ludźmi po brzegi, oferujące noclegi w absurdalnie wysokich cenach.

Na Koh Lipe w sezonie zjeżdżają tłumy. Tak wygląda utracony raj.

Na wyspie są trzy główne plaże.

Pattaya Beach to tu lądują wszyscy przyjezdni bo to tu znajduje się biuro imigracyjne i przybijają wszystkie łodzie (od listopada do maja). Duża, szeroka z bielusieńkim piaskiem.

Sunrise beach. Tak, to właśnie z tej strony wschodzi słońce. Mniejsza od poprzedniczki, ale równie ładna i trochę spokojniejsza. Jeśli wstaniesz na wschód słońca spotkasz tylko kilka rannych ptaszków. Idealna opcja na zdjęcia.


Sunset beach. Plaża specjalizująca się w zachodach słońca. Nie napiszę Wam o niej bo nie byliśmy ;), ale napiszę Wam o innej plaży, małej umiejscowionej na krańcu wyspy i mimo oblegających Koh Lipe tłumów ciągle nieodkrytej i pustej.

To Sanom Beach. Jest tu mała restauracyjka, kilka prostych bungalowów i mnóstwo krabów. Polecam poszukiwaczom ciszy i spokoju i tym co lubią wsłuchać się w szum morza.

Gdzie spać i jeść:

Na wyspie jest duży wybór miejsc noclegowych o różnym standardzie. Niestety te fajniejsze miejsca mają bardzo wygórowane ceny. Za pobyt w raju trzeba słono zapłacić.

My wybraliśmy Ten Moons Resort. Ładny, położony na końcu Sunrise Beach. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że plaża jest odseparowana od pozostałej części wielkim głazami a rozłożyste sea almond trees dają mnóstwo cienia. Bungalowy są położone na stoku i z każdego rozciąga się widok na morze i zieleń. Dla mieszkańców resortu bezpłatnie dostępny jest sprzęt do snorkellingu, koce, hamaki i nawet zabawki do piasku dla najmłodszych. Jest mała restauracja i najmilszy personel świata. I tylko cena wyciska łzy. Bo mimo, że wszystko w Ten Moons jest na tak to cena jest nieadekwatna do oferowanego standardu.

Jedzenie: jest mnóstwo restauracji a ceny są dość zróżnicowane (każdy znajdzie coś dla siebie). Najtaniej zjesz w głębi wyspy w okolicach Walking Street (takie coś a la nasz deptak) – to tu zazwyczaj wybieraliśmy się na obiad. Nie polecę nic konkretnego. Ja kocham tajskie jedzenie i wszystko mi smakowało.

Wskazówki i spostrzeżenia:

  • na wyspę można się dostać zarówno z Tajlandii (przez cały rok) jak i z Malezji (w sezonie regularnie kursują tu promy z Langkawi);
  • to mała wyspa, duże promy zatrzymują się daleko od brzegu i wszyscy przesiadają się do long tail boats, które dostarczają zgraję turystów na wyspę;
  • Koh Lipe jest częścią Parku Narodowego Tarutao i za wjazd na wyspę trzeba zapłacić 200 bhat (ok. 20 pln);
  • po wyspie jeżdżą przystosowane dla turystów moto taksówki, cena to 50 bhat osoba (za Młodego nie pobrano opłaty) jak i pływają boat – taxis;
  • woda ma tu niesamowity odcień turkusu;
  • sezon trwa mniej więcej od końca października do maja;
  • na wyspie są bankomaty (wszystkie pobierają opłatę za wypłatę kasy) i 7eleven (dla niewtajemniczonych taka tamtejsza Żabka);
  • na wyspie jest Walking Street, są tu restauracje, sklepy z pamiątkami i ubraniami itp.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.