Norweskie Tromso. Polowanie na zorzę.

Zobaczyć zielone światła tańczące na niebie to marzenie wielu. Moje też bo niestety podczas lutowej wizyty w norweskim Tromso, położonym na kole podbiegunowym, zorzy nie udało się upolować. Nadal więc z zazdrością spoglądam na zdjęcia innych i planuję kolejny wyjazd w poszukiwaniu zorzy.

Co trzeba zrobić aby zorzę zobaczyć:

Mieć szczęście!!! Możliwość zobaczenia zorzy to wypadkowa trzech rzeczy: bezchmurnego nocnego nieba, wysokiej aktywności słonecznej oraz lokalizacji. Brzmi banalnie, prawda?

Lokalizacja:

Jeśli jesteście w czepku urodzeni to może uda Wam się ją zobaczyć w północnej Polsce … jeśli jednak chcecie szczęściu dopomóc to radzę udać się bardziej na północ: na koło podbiegunowe. Możecie wybrać Norwegię, Finlandię, Szwecję lub Islandię. My nie bez powodu na nasze “polowanie” wybraliśmy norweskie Tromso. Po pierwsze z Gdańska są tam bezpośrednie loty, po drugie jest to podobno jedno z najlepszych miejsc na polowanie, po trzecie jest tam doskonale rozwinięta baza turystyczna specjalizująca się m.in.w organizowaniu wycieczek w poszukiwaniu zorzy.

Pamiętajcie, że zorzę można zaobserwować od listopada do marca. W pozostałych miesiącach jest zbyt jasno!

Bezchmurne nocne niebo:

Skoro jesteśmy już na dalekiej północy to musimy znaleźć dobrą pogodę czyli piękne gwieździste niebo. I znowu jeśli macie szczęście to w Tromso lub okolicach zobaczycie zorzę jeśli nie to trzeba ruszyć dalej w poszukiwaniu bezchmurnego nieba. I tu macie dwie opcje albo wypożyczyć samochód i przy wsparciu różnorodnych aplikacji jechać przed siebie w poszukiwaniu pogody albo wykupić jedną z zorganizowanych wycieczek podczas, której doświadczony “myśliwy” będzie szukał dla Was najlepszych warunków.

Aktywność słoneczna:

W dużym uproszczeniu zorze polarne to efekt burz magnetycznych na Słońcu, tworzy się wtedy wiatr słoneczny, który gdy zetknie się z polem magnetycznym ziemi powoduje powstanie zorzy. Zapewne się domyślacie, że nie jest to coś na co mamy jakikolwiek wpływ.

Gdzie spać i jeść:

W Norwegii nie jest tanio i bardzo trudno jest zorganizować taki wyjazd budżetowo. Jeśli ktoś z Was miał okazję być w Szwecji, Finlandii czy Danii to powiem Wam, że w Norwegii jest jeszcze drożej! Zapewnie najtańszą opcją jest wynajęcie mieszkania lub pokoju z dostępem do kuchni i samodzielne przyrządzanie posiłków – najlepiej z produktów przywiezionych z Polski.

Jeśli jednak chcielibyście coś zjeść na mieście to mogę polecić:

  • Peppes Pizza (opcja budżetowa) – cena najtańszej dużej pizzy dla 2 osób to 200 NOK czyli 88 PLN, kranówa (w Norwegii spokojnie można ją pić) jest darmowa. Nie jest to oczywiście najwybitniejsza pizza jednak stosunek jakości do ceny jest bardzo ok. Uwaga: jest taniej jeśli weźmiecie pizzę na wynos;
  • EGON – przyjemna knajpa w centrum miasta serwująca różnorodne dania od pizzy po żeberka. My skusiliśmy się na tańsze zestawy lunchowe w cenach od 140 do 190 NOK (61-83 pln);
  • Somrtorget Kaffe & Mat – kawiarnia połączona z second handem, świetny wystrój i klimat;

W Tromso jest spora baza noclegowa, nasz wybór padł na SMART Hotel, jeden z najtańszych w centrum miasta. Pokoje niewielkie ale schludne. Smaczne i w miarę zróżnicowane śniadania. Przez cały dzień dostępna darmowa kawa i herbata dla gości, można też było sobie napełnić termos gorącą wodą. Na wyposażeniu także mikrofalówka.

Co robić w Tromso:

  • Szukać zorzy samodzielnie albo na zorganizowanej wycieczce; tak jak pisałam wyżej, jeśli dopisze Wam szczęście to możecie zobaczyć zorzę w Tromso lub w okolicach. Pamiętajcie, że najlepiej oddalić się od źródeł światła. My skorzystaliśmy z usług lokalnego przewodnika Dana (ArcticExperience) polecanego nam przez norweskich znajomych. Mimo fatalnej pogody w Tromso Danowi udało się znaleźć dla nas kawałek bezchmurnego nieba w Finlandii. Niestety zorza nie chciała współpracować i tego dnia była bardzo słaba, niewidoczna gołym okiem choć na zdjęciach widać charakterystyczną zieloną poświatę. W niemałą cenę takiej wycieczki (koszt to 1500 NOK/ 660 PLN osoba) wliczone były: transport minivanem w poszukiwaniu zorzy, ognisko, butelka wody mineralnej, ciepłe napoje, domowa rozgrzewająca zupa jarzynowa, domowe ciasto marchewkowe, przekąski. Dan miał też dostępne dla uczestników ciepłe ubrania oraz statywy do aparatów fotograficznych. Maksymalna liczba osób uczestniczących to 8 osób, wycieczka nie była limitowana czasowo – nasza trwała ponad 12 godzin. Wycieczkę z Danem mogę Wam polecić z całego serca bo sam Dan w te wycieczki sporo swojego serca wkłada. Jeśli zdecydujecie się na taką usługę u kogoś innego to sprawdźcie dokładnie co macie w cenie bo są też tego typu wycieczki organizowane wielkimi autobusami!
  • Wjechać kolejką Fjellheisen na pobliską górę Floy i podziwiać piękny widok na Tromso (koszt 210 NOK/93 PLN za osobę dorosłą w dwie strony). Można też wejść pieszo lub kupić bilet w jedną stronę;
  • Powłóczyć się po Tromso. Powiem Wam szczerze Tromso nie jest brzydkie nie jest też szczególnie ładne. Cały urok tkwi w okolicy i niezwykłej norweskiej naturze więc jeśli tylko możecie uciekajcie za miasto. O spacerach i trekkingach w okolicach Tromoso poczytacie u Kołem się Toczy!
  • Skorzystać z jednej z wielu atrakcji orgazniowanych przez lokalne biura podróży: skutery śnieżne, bliskie spotkania z reniferami, psie zaprzęgi, rejsy statkami i wiele wiele innych. Szczegółowo o wszystkich atrakcjach w Tromso i okolicach poczytacie na blogu nerdmomads.com;
  • Z dodatkowych atrakcji poza wycieczką w poszukiwaniu zorzy zdecydowaliśmy się na wjazd kolejką linową na Floy (polecam), drinka w Ice Barze (koszt 195 NOK/96 PLN w cenie drink powitalny, ciepłe ponczo i rękawiczki) oraz wizytę w Arktycznej Katedrze (wnętrze nas nie zachwyciło ale podobno warto się tu wybrać na koncert bo akustyka jest niezwykła).

Wskazówki i spostrzeżenia:

  • z lotniska z Tromso do centrum miasta dojedziecie albo bezpośrednim “specjalnym lotniskowym” autobusem (Flybussen) albo lokalnym autobusem nr 40, 42, polecam Wam ten ostatni – jedzie ok 10-15 min i kosztuje 33 NOK /15 PLN jeśli kupicie go przez aplikację Troms Mobillett (u kierowcy jest drożej ok. 50 NOK jeśli dobrze pamiętam), bilety dostępne są też z maszyny zlokalizowanej na przystanku autobusowym ale nie wiem ile kosztują;
  • Tromso to niewielkie miasto więc na dobrą sprawę jak się uprzecie to wszędzie jesteście w stanie dojść pieszo (ale trzeba mieć naprawdę niezłą kondycję;). Pojedynczy bilet na autobus przez ww. aplikację to 33 NOK, bilet całodzienny to 100 NOK/44 PLN).

Na koniec pozostaje mi życzyć Wam SZCZĘŚCIA na polowaniu!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.