Lwów w 3 dni czyli mój mini przewodnik po mieście.

Do Lwowa kupiliśmy bilety na totalnym spontanie, z 10 miesięcznym wyprzedzeniem. Nie wiedzieliśmy o nim zbyt wiele, tylko tyle, że to raczej ładne miasto. W naszych głowach nie było żadnego planu ani pomysłu na zwiedzanie. Ba! Myśleliśmy nawet, że 3 dni to aż nadto i pewnie będziemy się trochę nudzić. Nie mogliśmy się bardziej mylić.

Każdego dnia odkrywaliśmy kolejne miejsca warte odwiedzenia i lista “must see” zamiast się skracać ciągle się wydłużała. W końcu wyjechaliśmy z miasta z przeczuciem, że musimy tam jeszcze wrócić.

W tym poście, znajdziecie miejsca, które odwiedziliśmy w czasie naszej wizyty we Lwowie (zostały oznaczone też na mapce poniżej). Na końcu wymieniłam także te, które znalazły się na naszej liście “na następny raz”. Ułóżcie sobie trasę zwiedzania według własnego uznania bo przecież to Wy wiecie najlepiej, co Was interesuje.

Stary Rynek,

niegdyś centralny punkt Lwowa, otoczony przez kamienice, które skrywają tajemnice ;).

Wieża Ratuszowa,

warto pokonać 16 pieter (podobno to aż tyle, choć nigdzie nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tej informacji) dla takich widoków. Niestety za nic nie mogę sobie przypomnieć cen wejściówek ale były niedrogie.

Włoskie podwórko i komnaty (o innych lwowskich podwórkach jest co nieco niżej),

odrobina włoskiego renesansu na Ukrainie. Na podwórku działa kawiarnia więc można wypić (drogą) kawę i przekąsić jakieś ciacho.

Bilety: samo podwórko 2 hrywny/osoba, komnaty 10 hrywien (zamknięte w środy).

Apteka pod czarnym orłem – Muzeum,

jedna z najfajniejszych atrakcji Lwowa, mimo że na farmacji nie znamy się wcale. Zwiedzenie tejże apteki jest jak najprawdziwsza podróż w czasie, stare pojemniki po specyfikach, wagi i inne “przyrządy” a to wszystko w starej kamienicy. Trasa zwiedzania wiedzie przez zaplecze, balkony, piwnicę aby zakończyć się na typowym lwowskim podwórku.

Z ciekawostek: apteka nadal działa, a bilety kupuje się normalnie w okienku (cena 30 hrywien/osoba plus 5 hrywien za możliwość robienia zdjęć);

Opera,

piękny budynek z przełomu XIX i XX wieku, niegdyś jeden z najnowocześniejszych w Europie, zaprojektowany przez Polaka Zygmunta Gorgolweskiego. Obiekt jest dostępny do zwiedzania poza godzinami spektakli, ale ja bardzo polecam udać się na przedstawienie. Najtańsze bilety można dostać już za 7 PLN i nie trzeba ich rezerwować z wyprzedzeniem -my w czasie długiego sierpniowego weekendu bilety kupiliśmy dzień wcześniej.

Po więcej informacji zapraszam na stronę Opery – KLIK.

Budynek Galicyjskiej Kasy Oszczędności,

charakterystyczny gmach w centrum miasta, piękne, monumentalne wnętrza. Obecnie znajduje się tam Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego we Lwowie. Ekspozycje są interesujące, znajdziecie tam m.in. stare meble, kolekcję zegarów czy salę z instrumentami. Bilety 40 hrywien/osoba.

Gaj Szewczenki – Lwowski Skansen,

jeśli będziecie mieć dość miasta i będziecie potrzebować chwili oddechu na łonie natury wybierzcie się do lwowskiego skansenu. Możecie się m.in. przebrać się w tradycyjny ukraiński strój, posłuchać jak brzmią regionalne instrumenty czy zobaczyć jak wygląda ul od środka. Jeśli jesteście z dzieciakami jestem pewna, że im się spodoba. Na miejscu znajdziecie bary z jedzeniem i napojami. Na wizytę trzeba sobie zarezerwować minumum 3-4 godziny

Bilety: normalny 40 hrywien/os, ulgowy 20 hrywien/osoba;

Cmentarz Łyczakwoski i Cmentarz Orląt Lwowskich,

punkt obowiązkowy w czasie zwiedzania Lwowa, wyjątkowa nekropolia skłaniająca do refleksji, której częścią jest cmentarz Orląt Lwowskich (zwróćcie uwagę na daty wygrawerowane na grobach poległych!). Na wizytę należy przeznaczyć co najmniej 3-4 godziny. Wejście jest płatne 40 hrywien/osoba plus 10 za możliwość robienia zdjęć.

ps. każdemu przed wizytą polecam zapoznanie się z historią wojny polsko – ukraińskiej (1918-1919r).

Dom Legend czyli Dom Kominiarza,

stara kamienica położona kilkaset metrów od rynku, niegdyś była tu restauracja ale coś poszło nie tak (w czasie naszej wizyty tj. w sierpniu 2019, na ostatnim piętrze, działał mały bar gdzie można było coś przekąsić i napić się piwa). Z dachu można podziwiać Lwów, można też wsiąść do trabanta (najprawdziwszego i to na polskich blachach!) a także spróbować wrzucić monetę (na szczęście) do kapelusza kominiarza, którego rzeźba znajduje się oczywiście ….. na kominie (wejście bezpłatne).

Lwowskie podwórka,

ach te lwowskie podwórka, urzekają od pierwszego wejrzenia,

czasem zaskakują tak jak np. to podwórko zaginionych zabawek – trochę straszne ale na pewno pomysłowe …. (wejście bezpłatne);

Na następny raz zostawiliśmy sobie:

Arsenał, Muzeum Piwa, Wysoki Zamek i Kopiec Unii Lubelskiej, Pałac Potockich, Katedrę Ormiańską.

Gdzie spać:

Wybraliśmy hotel Danylo Inn mieszczący się na Starym Mieście, ok 300 metrów od Rynku. Miła obsługa, duże czyste i ładnie urządzone pokoje w naprawdę rozsądnej cenie. Z minusów, nie ma klimatyzacji (ale jest wiatrak) i windy – nam to jednak nie przeszkadzało. Polecamy.

Gdzie jeść/pić i się bawić:

gdybym miała wystarczająco dużo zdjęć to zrobiłabym na ten temat osobny post, bo we Lwowie jest w czym wybierać. I nie tylko o smaki tu chodzi, ale też często o niezwykłe koncepty miejsc:

  • Lampa Gasova (Naftowa) – koncept oparty na osobie Ignacego Łukasiewicza wynalazcy lampy naftowej. Miejsce zdecydowanie bardziej do picia niż do jedzenia. Zamów eksperymenty naukowe i dowiedz się dlaczego w lokalu jest zainstalowana sygnalizacja świetlna.
  • Atlas – piękne miejsce w lwowskim stylu na Rynku, polecam spróbować serniczków na śniadanie;
  • Drunken Duck (Pijana Kaczka)- mały, dość niepozorny lokal ze świetnym craftowym piwem (Łukasz poleca!);
  • Apteka Mikolasch – piękna kawiarnia powstała w miejscu gdzie niegdyś znajdowała się apteka (zachowano całkiem sporo starego wyposażenia). Zjecie tu zarówno na słodko jak i słono i powiem Wam, że jest pysznie (i drożej niż w przeciętnej lwowskiej kawiarni);
  • Teatr Piwa “Prawda”– kultowy kilkupoziomowy lokal znajdujący się przy Rynku znany oczywiście z craftowego piwa (zdaniem Łukasza niestety przereklamowanego). Warto wpaść tu wieczorem w sobotę gdy gra orkiestra i dać się ponieść atmosferze;
  • Pijana Wiśnia – zlokalizowaliśmy aż 3 na Starym Mieście, w tym mały lokalik przy Rynku. Pijana Wiśnia oferuje, jak sama nazwa wskazuje, pyszną wiśniową nalewkę (100 ml/6,5 PLN);
  • Cukor a właściwie Cukory bo są trzy: czarny, czerwony i żółty a każdy ma inne menu i inną specjalizację. Gorąco polecamy na śniadanie (są tu serwowane przez cały dzień), jest pysznie, nowocześnie i niedrogo;
  • Puzata Chata – opcja dla budżetowych podróżników. To niedroga ale smaczna jadłodajnia. Zestaw obiadowy zjecie za ok. 20 PLN;
  • Baczewski – chyba najsłynniejsza lwowska restauracja, słynąca wśród turystów z niedrogiego i wypasionego śniadania podczas którego można raczyć się szampanem (podobno … bo kolejki na to śniadanie też są wypasione więc nie dane było nam spróbować). My wybraliśmy się na tam na obiad. Dania tam serwowane to smaczna klasyka, ciekawie podane, wnętrza piękne, kelnerzy trochę jak ze starych filmów. Polecam zrobić wcześniejszą rezerwację by uniknąć stania w kolejce (na śniadania rezerwacji nie przyjmują).

Te 9 miejsc udało się nam odwiedzić w 3 dni (wszystkie oznaczyłam na mapce poniżej).

Dodatkowo wrzucam Wam knajpki polecane mi przez moich obserwatorów na instagramie:

  • Masoch Cafe – coś dla osób poszukujących mocniejszych wrażeń;
  • Arsenal Ribs – podobno serwują tam przepyszne żeberka;
  • Kryivka – miałam dylemat czy w ogóle tą knajpkę tu wspominać – lokal bowiem poświęcony jest partyzantom UPA (banderowcom), którzy w PL są znani z tego, że organizowali masakry polskiej ludności cywilnej. Decyzję czy odwiedzać to miejsce pozostawiam Wam. Ja jestem na NIE.
  • Viramenka- podobno pyszna kawa;
  • Kopalnia Kawy – tu kawa podobno mniej pyszna ale interesująco podana;
  • Manufaktura Czekolady (byliśmy na chwilę, aby zakupić kilka czekoladowych dóbr);

Wskazówki i Spostrzeżenia:

  • Lwów to miasto, w którym bez problemu porozumiemy się po polsku; ukraiński jest podobny do naszego języka i wiele osób nawet jeśli nie mówi “po naszemu” to polski rozumie;
  • wszystkie atrakcje z niniejszego wpisu dostępne są “na piechotkę”. Cmentarz Łyczakowski oraz Gaj Szewczenki zlokalizowane są trochę dalej ale nadal w zasięgu nóg (choć zawsze można skorzystać z podwózki w jedną ze stron);
  • we Lwowie działa zarówno Uber jak i Bolt;
  • moim zdaniem Lwów to nie najlepsze miejsce na wyjazd z małymi dziećmi, poza Gajem Szewczenki będzie im wiało nudą, do tego strasznie dużo tam brukowanych uliczek co nie sprzyja pchaniu wózka;
  • Lwów to miasto bardzo, bardzo, i jeszcze raz podkreślę bardzo turystyczne! Aby zrobić dla Was zdjęcia musieliśmy wstać coś koło 7 rano 😉 bo od 9 robi się tłoczno i tak już pozostaje do późnych godzin nocnych;
  • Lwów to idealny cel podróży jeśli Was budżet jest troszkę nadwyrężony, bilety wstępu są naprawdę tanie, atrakcje dostępne na pieszo, a ceny w barach i restauracjach nadal niższe niż te w Polsce;
  • w informacjach turystycznych możecie za darmo dostać kartę Just LVIV it – gdy jecie w wybranych restauracjach 10% rachunków ląduje na karcie. To co się tam uzbiera można wydać na pamiątki;
  • w większości miejsc spokojnie zapłacicie kartą;
  • gotówkę bezpłatnie wypłacicie z bankomatów EuroNet (jeden jest na lotnisku);
  • pisząc dla Was ten post natknęłam się na genialny blog o Lwowie (czemu dopiero teraz?) Kawiarniany.pl -znajdziecie tu informacje o ciekawych knajpkach, miejscach wartych odwiedzenia, cenach itp. Polecam.

Wszystkie miejsca z wpisu, zaznaczyłam dla Was na poniższej mapce:

Jeśli chcecie “podejrzeć” miejsca z niniejszego wpisu to rzućcie okiem na wyróżnione relacje z Lwowa na moim instagramie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.