Włochy. Piękne miasteczka nad Gardą.

Lago di Grada to jedno z najpopularniejszych miejsc we Włoszech, co roku szturmowane przez setki tysięcy turystów spragnionych słońca, spektakularnych widoków i pysznego jedzenia.

Przyznam szczerze, że chyba nie zdecydowałabym się na wizytę nad Gardą w sezonie. Podobno wszystko stoi w korkach a smród spalin bywa nie do zniesienia. Jednak pod koniec września liczba turystów spada i robi się bardzo przyjemnie.

Już na początku zaznaczam, że nie przyjechałabym nad Gardę tylko dla tutejszych miasteczek bo jak na włoskie standardy jakoś specjalnie nie zachwycają, pod tym względem dużo ciekawsze jest Cinque Terre albo Como. Jednak to nad Gardą są najbardziej spektakularne widoki (oczywiście to tylko moja subiektywna opinia). Dodatkowo Garda ma jeszcze jedną przewagę nad wspomnianym wyżej Cinque Terre i Como – plaże – jest ich dużo i bywają dość długie (i kamieniste, ale to oczywiste).

Torbole.

To maleńkie miasteczko położone na samym koniuszku północnej Gardy. Jest tu kilka uroczych zakamarków, kilka kamienistych plaż z zabójczymi widokami na pobliskie szczyty i warunki przyjazne windsurferom. Torbole to dobra baza wypadowa do zwiedzania okolic, przysłowiowy rzut beretem stąd do Rivy del Garda, Malcesine, Limone sul Garda czy do turkusowych jeziorek z mojego poprzedniego wpisu (KLIK).

Riva del Garda.

Spacerkiem z Torbole możecie udać się do pobliskiej Rivy (albo odwrotnie). Klejnot Gardy to już całkiem spore miasto z licznymi restauracjami i barami. Możecie wpaść do miejskiego muzeum i galerii sztuki znajdujących się w tutejszym zamku, odwiedzić barokowe kościoły Inviolata i S. Maria Assunta czy udać się na krótki trekking starą drogą Ponale.

Limone sul Garda.

Uchodzi za najpiękniejsze miasteczko nad Gardą, ale na tle innych włoskich miasteczek niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ot, byłoby pewnie jednym z wielu gdyby nie wyjątkowe położenie.

Jeśli tu zawitacie to bardzo polecam wizytę w Domu Cytryn. Kompleks został wybudowany na początku XVIII wieku, ale dopiero w połowie lat 90 XX wieku trafił w ręce miasta i powoli rozpoczęto renowację. Obiekt do zwiedzających otwarto w 2004 roku po posadzeniu na jego terenie ok. 50 cytrusowych drzewek (wstęp 2 euro).

Sirmione.

położne na południu Sirmione nie zachwyca widokami na góry tak jak jej północne sąsiadki ale ze wszystkich 4 wymienionych w tym tekście miasteczek najbardziej urzekło nas klimatem. Sirmione umiejscowione jest na półwyspie a droga do niego prowadzi przez most (oczywiście mowa tu starym mieście). Możecie się tu powłóczyć wąskimi (i jednak nawet na koniec września mocno zatłoczonymi) uliczkami albo udać się na spacer na koniec cypla, koniecznie zabierając ze sobą strój kąpielowy i koc. Proponuję ruszyć wzdłuż lewego brzegu a wracać “środkiem” przez gaje oliwne. …… a i mało bym nie zapominała na końcu cypla jest bar “Jamaica Beach” – bardzo żałowaliśmy, że nie mieliśmy już czasu by wypić tam choć jednego piwka.

Z ciekawostek: czy wiecie, że w Sirmione są gorące źródła? Podobno wybijają w jeziorze w połowie drogi na cypel, gdzieś za pomostem (i można z nich skorzystać za darmo). Możecie też udać się do płatnych term (przykładowe klik TU), odwiedzić zamek Scaligero czy Grotte di Catullo (wykopaliska) – my niestety nie mieliśmy na to czasu.

Gdzie spać i jeść:

  • na specjalne okazje (w opcji bez dzieci) polecamy hotel Lago di Garda w Torbole – koniecznie wybierzcie pokój z prywatnym jaccuzzi i tarasem (widok jest zachwycający). Nie mniej jednak muszę zastrzec, że hotel jest położony tuż przy drodze więc w sezonie może być dość głośno a parking jest jakieś 400 m od budynku, co może być pewną niedogodnością (przy hotelu można parkować tylko na czas check in/out) ;
  • Aqua to hotelowa restauracja w Torbole serwująca przepyszne i wyszukane dania (obłędna ośmiornica), warto też spróbować ich menu degustacyjnego;
  • jeśli macie ochotę na lody to koniecznie udajcie się do “Galateria Liberty” (także w Torbole);
  • w Rivie del Garda polecamy L’ Alpino, wstąpiliśmy tu bo w przeciwieństwie do wielu innych restauracji było tu sporo lokalsów, i był to strzał w dziesiątkę (polecam makaron z mulami);

Wskazówki i spostrzeżenia:

  • w każdym z ww. miasteczek możecie spędzić sporo czasu, pozwiedzać zabytki, poleniuchować na plaży, popływać w jeziorze. Jest też sporo opcji trekkingowych i rowerowych;
  • o trekkingach nad Gardą poczytacie więcej o TU;
  • nasz wypad nad Gardę był typową weekednówką – mieliśmy 2 dni na miasteczka – zaplanowaliśmy po 2 na każdy dzień i trochę lataliśmy z wywieszonym jęzorem;
  • podobno pięknie jest też Malcesine i Desenzano del Garda ale to już musicie sprawdzić sami;
  • pomiędzy miasteczkami kursują promy, po rozkład klikajcie TU;
  • najszybciej/najwygodniej dostać się nad Gardę z lotniska w Bergamo (latają tu tanie linie, a bilet w dwie strony można upolować za 80 pln/os) a potem wynajętym samochodem (my mieliśmy auto z SIXT – wszystko bezproblemowo);

A na koniec mam jeszcze dla Was mapkę z zaznaczonymi miasteczkami:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.