Gruzja. Gruzińska Droga Wojenna, monaster Cminda Sameba, Doliny Truso i Juta.

Zakochałam się w zielonych stokach Kaukazu, w galopujących koniach i kwiecistych łąkach. W surowych i groźnych szczytach, w szemrzących strumykach i porywistym wietrze. W wolności i nieśpiesznej drodze. W głębokim oddechu i chwilach zadumy. Przez klika dni to wszystko było na wyciągnięcie ręki, to wszystko było nasze. I nie przeszkadzało nawet to, że ten zachwyt dzieliśmy ze sporą grupką innych ludzi.

Gruzińska Droga Wojenna

czyli 208 kilometrowa trasa z Tbilisi do Władykaukazu, piękna, urzekająca, wijąca się serpentynami, jej najwyższym punktem jest przełęcz krzyżowa znajdująca się na wysokości 2379 m n.p.m.

Trasę najlepiej przejechać własnym samochodem aby bez skrępowania zatrzymywać się tam gdzie przyjdzie nam ochota jak np.

gdzieś przy turkusowym zbiorniku Jinvali,

albo przy rzece,

przy którymś z licznych punktów widokowych,

ps. celowo ominęłam twierdzę Ananuri, gdyż naszym zdaniem, po pierwsze w Gruzji jest dużo ciekawszych twierdz, po drugie miejsce było tak zatłoczone, że uciekaliśmy stamtąd ile sił w nogach.

Monaster Cminda Sameba (Św. Trójcy)

to chyba najbardziej znane miejsce w Gruzji, symbol tego kraju. Cerkiew pochodzi z XV wieku i usytuowana jest na wysokości 2170 m n.p.m.

Jak możecie zauważyć widok na Kazbek (przy dobrej pogodzie) jest obłędny.

ps. można tu bezproblemowo dojechać samochodem asfaltową drogą albo wybrać się piechotką ze Stepancmindy (Kazbegi). Stąd też można rozpocząć 10 km trekking do lodowca Gergeti, który sięga niemal do szczytu Kazbeku.

Dolina Juty

przepiękna, zielona dolina, niedostępna dla ruchu samochodowego (tu powinien być tańczący banan!!!). Aby się tu dostać należy dojechać się do wsi Juta i stamtąd ruszyć pieszo pod górę (niezbyt długie ale dość strome podejście), żeby po dłuższej chwili cieszyć się takimi oto widokami:

ps. w Dolinie można przenocować, znajduje się tu pole namiotowe (Zeta Camping) oraz hotel/schronisko 5th Season (to, to magiczne miejsce z hamakami). Stąd też zaczynają się trasy trekkingowe (np. do przełęczy Chaukhi) – my wybraliśmy najkrótszą 3 km trasę (w jedną stronę) do małego zielonego jeziorka.

Dolina Truso

to urocza, szeroka i długa dolina. Aby ją przejść będzie potrzebowali całego dnia bo trasa ma ok 22 km (w dwie strony) i najpierw wiedzie wąwozem Kasari, który dopiero po ok 3 km otwiera się na dolinę. Po drodze mija się trawertyny, opuszczoną (no prawie opuszczoną) wioskę Ketrisi, następnie dwa klasztory męski i żeński aby dotrzeć do stóp twierdzy Zakagori, gdzie kończy się Gruzja.

ps. całą trasę można przejechać autem 4X4 ale nie polecam tego rozwiązania. My (pamiętajcie, że podróżowaliśmy z naszym 5,5 latkiem) zdecydowaliśmy się na przejazd samochodem przez wąwóz, a dalej ruszyliśmy pieszo aż do klasztorów skąd zmuszeni byliśmy zawrócić (powody naszej zawrotki były dwa: tego samego dnia mieliśmy jeszcze dotrzeć do Kachetii a dodatkowo ugryzł mnie w rękę jakiś robal i owa ręka dość mocno i boleśnie mi spuchła).

Kilkaset metrów od wyjścia z kanionu znajduje się restauracja, gdzie można odpocząć i wrzucić coś na ząb.

***

I jak? Podobało się? Kto się pakuje i rusza na podbój Kaukazu? 😉

***

Wszystkie miejsce z ninejszego wpisu zostały oznaczone na mapce poniżej.

Inne wpisy z Gruzji:

Gruzja. Zachwycająca Smacche-Dżawachetia.

Gruzja bez ściemy. Nasza trasa i informacje praktyczne.

Gruzja. Stepy i Dawid Garedża.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.